menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 6648 osóbPowered by blog 4u |
the perfect drugnudePatrzyła na podnoszącą się i opadającą, gołą klatkę piersiową chłopaka, który leżał tuż obok niej. Miał zamknięte oczy. Oddychał spokojnie. Biała kołdra przysłaniała jego dolną część ciała. Wpatrywała się w niego i wciąż nie wierzyła w to, co się stało. W pamięci odszukiwała spoconą twarz Trenta, śpiewającego do mikrofonu. I starała się przypomnieć wydarzenia po koncercie. Miała przebłyski, ale nie zbyt wyraźne. W każdym razie leżała obok Ninowca, który był naprawdę w jej typie. I wcale nie była zła na siebie, że się z nim od razu przespała. To tylko przygoda... Oczywiście czuła skutki picia alkoholu. Głowa bolała ją niesamowicie mocno. Postanowiła wziąć prysznic. -Uciekasz? - odezwał się, kiedy ona próbowała wstać z łóżka. Obejrzała się. Jego oczy wędrowały po jej prawie nagim ciele, gdyż przysłaniała się pościelą. -Idę się odświeżyć. - odpowiedziała lekko się uśmiechając. -Mhm. - mruknął i zamknął oczy. Kaśka szybko powędrowała do łazienki i odkręciła kurek w stylu retro. Po chwili, tak, jak się spodziewała, zobaczyła jego nagie ciało, otwierające prysznic. Nie była zła. Nawet go lubiła. Dla oby dwojga była to tylko zabawa. Każdemu, jak sądziła, pasowało to. Przywarł do niej ciałem, obejmując ją czule. Ona zaś ujęła jego twarz w dłoniach i zbliżyła swoje usta do jego. Całowali się bardzo delikatnie, ale namiętnie. Był cudowny. Nie mogła uwierzyć, że tak dobrze jej jest z nim. Żałowała, że nie jest Polakiem. Wkrótce wymienili się numerami komórek i czułym pocałunkiem się pożegnali. Oczywiście Kaśka zdawała sobie sprawę, że już go nigdy nie zobaczy, mimo to, była zaspokojona. Postanowiła zajrzeć do Adama. Zapukała pare razy, ale gdy nikt nie otworzył, weszła. Ujrzała dwóch mężczyzn, leżących obok siebie na łóżku. Mimowolnie się uśmiechnęła, myśląc, że nie tylko ona umiliła sobie noc. Po cichu wyszła i wróciła do pokoju po torebkę, by później wyjść z hotelu. -Michał?! - krzyknęła chłopakowi prosto w twarz, ujrzawszy go kilka sekund wcześniej w miłej i przytulnej kawiarence. Siedział przy małym stoliku, na przeciwko podobnego do siebie chłopaka, gawędząc i paląc papierosa. -Och, Kaśka, cześć. - odpowiedział zszokowany Manson, będąc bardzo skrępowany zaistniałą sytuacją. W końcu stał przed groźną przyjaciółką swojej byłej (którą zresztą zostawił). Kolega chłopaka, jakby rozumiejąc problem, wstał, wykręcając się potrzebą do toalety. Bez słowa usiadła na jego miejscu i zaczęła się Michałowi przyglądać. W tle leciała jakaś brytyjska kapela w klimatach indie. Dokoła rozmawiali wesoło ludzie, zajadając się małymi posiłkami i popijając angielską herbatę, bądź kawę. Ściany były oblepione elegancką tapetą w czerwono-białe paski, ładnie prezentując się ze skórzanymi, czerwonymi krzesłami. Ale szczerze powiedziawszy Kaśka miała dość tego odcienia. -Miło cię tutaj...spotkać. - powiedział Manson, częstując ją papierosem. Wzięła i odpaliwszy, zaciągnęła się. - Pewnie byłaś na koncercie Nine Inch Nails, tak? Skinęła głową. -Nieźle Trent dawał. Bawiłaś się dobrze? Znowu skinęła głową. Była nieco rozbawiona, ale nie okazywała tego. Bawił ją fakt, jak Michał był zmieszany i jak próbował załagodzić sytuację, pytając ją o koncert. -Jak tam twoja praca? Nie uważasz, że Irlandia jest piękna? - odezwała się w końcu. Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. W końcu znajdowali się w Anglii, nie w Irlandii. -Zielona. - uśmiechnął się lekko. Podeszła kelnerka, pytając uprzejmie, czy coś podać. Oby dwoje pokręcili przecząco głowami. -Tak. Mi się też podoba. Tak tu zielono... - rzuciła z ironią, kiedy miła kobieta odeszła. -Nie mów jej, że mnie spotkałaś, dobra? -Pewnie, że jej nie powiem, jak ciężko pracujesz w IRLANDII. - wstała i rzuciwszy niedopałkiem w popielniczkę, odeszła, nawet nie patrząc na niego. Była całkiem spokojna, jak na nią. Ten kraj tak na nią jakoś działał. W Polsce by go już udusiła. Postanowiła na razie o tym nie myśleć. -Nasz ostatni wieczór w Londynie. - oznajmił Adam, siedząc na parapecie w hotelu. -Taaak. - mruknęła. Odwróciła się twarzą do sufitu, leżąc na plecach. Przymknęła oczy. Wciąż sobie przypominała koncert. -Brian chce studiować w Polsce. -Jaki Brian? - spytała zdezorientowana Kaśka. - ...A ten Brian! -Ten, no. - mruknął, patrząc na niebo. Miał na myśli oczywiście Briana, którego wraz z Adamem zastała w jednym łóżku dzisiejszego poranka. -A twój chłoptaś? - zapytał. -Nie wiem nawet czy studiuje. - uśmiechnęła się do siebie, wkładając sobie do ust batona, uprzednio wyciągając go z opakowania. Noc wydawała się być niepowtarzalna i taka inna niż reszta, którą widzieli. Każdy z nich wspominał to, co czynił przez ostatnie pare dni. Zdecydowanie ten wyjazd zaliczał się do zabawy i jeszcze raz zabawy. W szczególności dla Kaśki, która...dopiero teraz zaczęła przeżywać koncert Nine Inch Nails. Wąska i długa wskazówka wykonywała ruch, wydając charakterystyczny dźwięk. Określała czas, a dokładniej sekundy. Druga, o tej samej długości, aczkolwiek innej grubości wskazywała dziesięć minut po jedenastej. Dziewczyna wpatrywała się w to tak bardzo częste spotykane nam zjawisko, nie myśląc o niczym. A w zasadzie nie wiedząc o czym myśli, myślała o tym, o czym teoretycznie myślała. I czekała na jakikolwiek ruch najkrótszej i najgrubszej wskazówki zegara. Nad nią i wokół niej unosił się dym papierosa, którego trzymała w prawej ręce. W tle leciała piosenka "Nude" zespołu Radiohead. Siedziała w swoim, chociaż nadal nazywała to miejsce mieszkaniem Szymona, który obecnie leczył kaca w pomieszczeniu obok. Usłyszała pstryknięcie. Woda w elektrycznym, srebrnym czajniku się zagotowała. Położyła papierosa na popielniczce, która była okrągła i nie gasząc go, wstała, podchodząc do blatu. Zalała torebkę herbaty i wróciła na miejsce. Wtedy właśnie usłyszała kolejny dźwięk. Tym razem dzwonka od drzwi. Uniosła się, wzdychając i trzymając z powrotem w ręku papierosa, udała się do holu, by otworzyć drzwi. W nich zastała Jacka. W zasadzie z początku go nie poznała. Był prawie nierozpoznawalny. Nie mogła dostrzec jego orzechowych oczu, w zasadzie to jednego, gdyż było całkowicie spuchnięte. Krew, niedawno spływająca z nosa lekko zaschła, stwarzając okropny widok zaschniętej cieczy. Liczne zadrapania i siniaki na całej twarzy. Do tego nieco brudne i lekko podarte ubranie. Kaśka dostrzegła, przyglądając się jemu dokładniej, iż miał po lewej stronie mocno obcięte włosy. Wyglądał tragicznie. Nie wiedząc co powiedzieć, bez słowa go wpuściła. Zatoczył się, mamrocząc coś. Nie rozumiała. Zaprowadziła go do łazienki, gdzie przemyła mu rany wodą utlenioną oraz resztę twarzy zwykłą wodą. Dała mu czyste ubranie Szymona i picie. A potem położyła go na kanapie, w salonie. Zasnął w mgnieniu oka. Nie wiedząc, co robić, Kaśka weszła do sypialni Szymona i podszedłszy do niego, zbudziła go. Na początku spał, jak zabity. Po czasie w końcu otworzył swoje zmęczone oczy. -Co jest? - mruknął nieprzytomnie. -Przyszedł Jacek. - szepnęła. -No i? - zamknął z powrotem oczy, przykrywając się szczelniej kołdrą. -Jest cały pobity. Wygląda, jak żywy trup. Śpi na sofie. -Co? - zerwał się, przez co zakręciło mu się w głowie. -Nie wiem, co robić. - patrzyła mu prosto w oczy. Wsadziła sobie papierosa do ust i zaciągnęła się. Zabrał jej i sam powtórzył to, co jego siostra. -Byliśmy na imprezie. - mruknął, odkrywając się. Kaśka się przesunęła, robiąc mu miejsce. -Widzę. - skomentowała. -Musiał się wdać w bójkę, kurwa. - wstał na nogi i zaczął iść w stronę drzwi. Niestety dwa metry od łóżka zachwiał się i wpadł na siostrę. Ledwo go podtrzymała. -Może się jednak położysz? -Dam radę. - mruknął i resztę drogi pokonał o własnych siłach. Patrzył się na Jacka, lekko skrzywiony. -Ja pierdolę. - skitował.
|